Zawsze gdy pogoda jest dobra i słoneczko świeci zapala mi się mentalna lampka ostrzegawcza że czas na rower :) Tak było i tym razem, spontaniczna wycieczka do Ojcowa i Doliny Prądnika owocowała w różne ciekawe sytuacje... ale nie uprzedzajmy faktów... :)

Startujemy - Krótka rozgrzewka - wyjeżdżam z miasta

Przed Zielonkami - podziwiam okoliczności natury.

Zielonki - wodna strefa wypoczynkowa :)

Zielonki - komisariat policji.

W drodze do Smardzowic - "Faza Mysiego Ucha"

Przydrożna kapliczka

Korzkiew - strefa szalonych podjazdów :)

Korzkiew - kapliczka obok podjazdu.

Zjazd do doliny Prądnika - folwark zwierzęcy ?

Maszyce - prawdziwy kucyk!

Ostry zjazd do doliny Prądnika Drogą Zamkową.

Dolina Prądnika - czas zacząć chwytać opaleniznę.

Dolina Prądnika

Tuż obok Ojcowa - ruiny zamku obronnego.

Ojców - dorożki turystyczne.

Grota Łokietka - TPSA

Grota Łokietka - budka przewodników i kasa biletowa.

To ma być Ojcowski Park Narodowy ?

Dzisiaj pobiłem rekord.

Maszyce - wesoły kucyk :)

Rozpoznaj markę tego samochodu!

Dolina Prądnika - cyklotrony rządzą :)